niedziela, 28 lipca 2019

"Gesualdo: śmierć na pięć głosów" - Herzog o 'diabelskim' księciu Venosy

 

Carlo Gesualdo da Venosa - książę niebanalny

 
Dokument Herzoga rozpoczyna się na zamku w Gesualdo, włoskim miasteczku położonym ok. 70 km od Neapolu (w głąb lądu). To w tej rodowej siedzibie Carlo Gesualdo da Venosa (to miasteczko z kolei, słynne także jako miejsce urodzenia Horacego, znajduje się na pograniczu Bazylikaty z Apulią) spędził większość swego życia, tam też komponował swoje madrygały. Bo muzyka była pasją jego życia. Niestety nie dane mu było spokojnie się skupić na jej tworzeniu. Zadecydował jak zwykle przypadek (czy też fatum).  Jego starszy brat Lugi zginął na polowaniu. Po jego śmieci to na Carla spadła rola dziedzica rodu i obowiązek zadbania o jego przedłużenie. Trzeba było zacząć bywać na przyjęciach w Neapolu, no i stosownie się ożenić. Gesualdo nie był zachwycony tymi zmianami w swoim życiu. Zaaranżowano mu małżeństwo z Marią d’Avalos (dla której, mimo jej młodego wieku, miał być już trzecim mężem). Para nie okazała się zbyt dobrana charakterologicznie: on poświęcał żonie i dworowi minimum czasu, najchętniej siedział sam i komponował, ona - pełna temperamentu - rozpoczęła wkrótce romans z Fabrizio Carafą (notabene bratem swego pierwszego męża:P). Tragedia wisiała na włosku i w końcu pewnej nocy w Palazzo San Severo w Neapolu Gesualdo zamordował Marie i Fabrizio. Sąd go uniewinnił (wszak obrona honoru), udało się też uniknąć zemsty rodziny żony, ale Gesualdo zyskał etykietkę szalonego mordercy, która do dziś przesłania jego dokonania muzyczne. Jak można zobaczyć w dokumencie wciąż krążą legendy o tym, iż zamek jest 'opętany' (przez co prawie nikt nie chce tam pracować), krążącym po nim duchu Marii (tę rolę odgrywa w filmie słynna włoska pieśniarka Milva), a w lokalnym szpitalu psychiatrycznym twierdzą, iż mają przypadki pacjentów przekonanych iż są Gesualdo.

 

Madrygały - wyprzedzająca epokę muzyka Gesualdo

 
Tymczasem muzyka Gesualdo - której wiele możemy usłyszeć w dokumencie - zdecydowanie wyprzedzała epokę, w której powstała.  Wprawdzie madrygały (pisane zwykle właśnie na pięć głosów) były formą charakterystyczną dla renesansu, ale te komponowane przez Carla rozsadzały klasyczną ich formułę. Potomek rodu d'Avalos, do którego także dotarł Herzog, na sugestię, iż Carlo brzmi jak dwudziestowieczny kompozytor odpowiada wprawdzie skromnie, że aż tak to nie, ale dziewiętnastowieczny owszem. To chyba niemało jak na szesnastowiecznego wszak twórcę (Gesualdo zmarł w 1613 roku), czyż nie?  Klasę utworów księcia Venosy potwierdzają w filmie Herzoga również włoscy i angielscy muzykolodzy. I jak fakty z życia Gesualdo i stojące za nimi motywy można wciąż różnorodnie interpretować i trudno dotrzeć do 'jedynie słusznej' wersji w tej kwestii, tak prawdę niewątpliwie można znaleźć w jego pełnej skrajnych emocji muzyce. Być może ona najlepiej opisuje  skomplikowane wnętrze niebanalnego księcia. 


Dla italofanów dodatkową - poza włoskim bohaterem i realiami (wszystkimi ważnymi w życiu Gesualdo południowowłoskimi miejscami) - gratką  może być również fakt, iż w filmie zdecydowanie częściej słychać włoski niż angielski ;)
Mnie dzięki dokumentowi Herzoga postać Carlo Gesualdo zafrapowała na tyle, że nawet zaczęła mi się marzyć taka włoska wyprawa jego śladami: od Venosy, przez Gesualdo (gdzie w miejscowej kaplicy klasztoru kapucynów znajduje się jego jedyny portret) aż po Neapol.

Dokument można obejrzeć na YT (z ang. napisami)